Blog

Co stoi za rozwojem gospodarczym?

 

Minimalna miesięczna stawka na Litwie to 400 euro przy 40h-wym tygodniu pracy. Minimalna płaca w Polsce to ok. 450 euro, natomiast w Wielkiej Brytanii to £7.50 za godzinę (dane dotyczą okresu 03.2018), co daje nam ok. 1500 euro przy tym samym nakładzie pracy pracownika. Oprócz tego, jeśli zarabiasz tylko tyle, w wielu sytuacjach należy się dofinansowanie ze strony Państwa.

 

W jaki sposób takie kraje jak Polska czy Litwa mogą osiągnąć jakość życia porównywalną do Wielkiej Brytanii?  Mimo, że w Wielkiej Brytanii i innych państwach Europy zachodniej ceny generalnie są wyższe, to w dalszym ciągu wysokość wynagrodzenia pozwala na zdecydowanie większy komfort życia niż to ma miejsce na Litwie czy w Polsce.

 

Określenie „rozwoju gospodarczego” jest nam już znane i w systemie kapitalistycznym za rozwój gospodarki kraju odpowiada wiele czynników. W tym artykule chciałbym przedstawić ten temat w zrozumiały dla wszystkich sposób oraz wskazać na dostępne dla nas rozważanie.

 

Dlaczego 400-500 euro miesięcznie to za mało na prowadzenie godnego życia? Dlatego, że suma miesięcznych wydatków, które wliczają produkty spożywcze i niespożywcze, opłaty komunalne (czynsz) oraz koszt usług, z jakich korzystamy na co dzień przewyższa tą kwotę, jeśli prowadzimy komfortowy tryb życia.

 

Co się stanie, jeśli podnieść minimalną płacę krajową? Część firm automatycznie zbankrutuje, gdyż nie będzie ich stać na pokrycie wszystkich kosztów firmy wraz z nową płacą pracowników. Minimalna idzie do góry, ale cena surowca nie zmniejsza się (co więcej, ona też wzrasta, gdyż firmy wytwarzające surowiec muszą teraz więcej zapłacić pracownikom), co znaczy, że w przypadku firm produkcyjnych (np. piekarni lub producenta okien), część swojego dochodu będą musiały oddać pracownikom. Jeśli minimalna wzrośnie zbyt mocno, to na pewnym etapie biznes przestanie się opłacać. Zatem wysokość minimalnej płacy wpływa na jakość przedsiębiorczości w kraju, na to, ile powstaje nowych firm i ile firm pozostaje na rynku.

 

Załóżmy, że minimalna krajowa poszła do góry. Co się dzieje, gdy w gospodarce pojawia się więcej pieniędzy bez zwiększonej ilości produktów? Ceny idą w górę również. Bo teraz za kilogram jabłek nie tylko Kowalski, ale jego sąsiad mogą zapłacić więcej. Jak jest więcej chętnych na kupienie tej samej ilości jabłek (bo po podwyżce więcej ludzi stać na więcej rzeczy) – ceny naturalnie idą w górę. W rezultacie mamy to, co się określa inflacją. Inflacja jest zawsze i kontrolowana inflacja wacha się w granicach kilku procent. Jednak żeby uniknąć zbyt dużej inflacji, Państwo kontroluje ilość pieniądza w obrocie, a co za tym, idzie w naszych portfelach. Robi to między innymi poprzez określanie stóp procentowych – jak da zbyt wysoką, to mniej będzie chętnych na wzięcie kredytu w bankach (bo zbyt wiele trzeba będzie oddać z powrotem), a co za tym idzie, mniej pożyczonych pieniędzy trafi do obrotu. Rząd określa również wysokość stawki minimalnej, co jak już wiemy, wpływa na aktywność przedsiębiorczą oraz stopień inflacji (czyli podwyżkę cen).

 

Zatem po podwyżce minimalnej krajowej zakłady produkcyjne stają się mniej rentowne, a niektóre przestają w ogóle generować zyski i powinny zostać zamknięte. Pracownicy, co utracili pracę uzupełniają szeregi bezrobotnych pobierających zasiłki, tym samym hamując rozwój gospodarczy kraju.

 

A co z firmami usługowymi? Pani Marta prowadzi salon kosmetyczny i w następnym tygodniu powinna podnieść wypłaty swoim pracownikom. Żeby biznes był rentowny, powinna podnieść również ceny na swoje usługi. Zatem podwyżka minimalnej krajowej automatycznie wpływa na ceny za towary i usługi. Wzrost cen nie następuje natychmiast, ale następuje zawsze.

 

Jak to zatem jest, że w takich krajach jak Wielka Brytania, Niemcy, Holandia czy Szwecja, ludzie zarabiają wiele, na wiele ich stać, a inflacja jest w granicach dopuszczalności? Otóż wcale nie chodzi o wysokość wynagrodzenia i ilość pieniędzy w naszych portfelach, tylko o ilość towarów na półkach sklepowych. Jak myślisz, co by się stało, gdyby najbogatsi tego świata, rozdali swoje pieniądze, jak to niektórzy z nas sobie wymarzyli? Ceny poszłyby do góry, gdyż wszyscy byliby gotowi kupować wszystko w podrząd w dużych ilościach, a przecież ilość towarów na rynku pozostała taka sama. W rezultacie, po czasie wróciłoby wszystko do początkowego stanu - ludzi nie byłoby stać na wszystko.

 

Kraje o najbardziej rozwiniętej gospodarce i najwyższym PKB (produkt krajowy brutto) na osobę, to kraje produkujące najwięcej. Gdy w jakimś kraju jeden lub więcej produktów jest w obfitości, to cena na niego jest najniższa. Gdy większość produktów jest produkowana w wielkich ilościach, to ogólnie jakość życia w tym kraju jest wysoka, gdyż każdemu stać na wszystko.

 

Zatem Polskę czy Litwę od Wielkiej Brytanii różni w głównej mierze objętość sumy produkcji wykonywanej w tym kraju. Choć wartość rozwoju gospodarczego wlicza w siebie cały obrót pieniężny (co i kto kupił przez okres jednego roku), w tym także opłaty za wykonane usługi, to nic tak nie decyduje o rozwoju gospodarczym kraju i jakości życia jak ilość na bieżąco produkowanych towarów. Im mniej towarów na rynku, tym wszystko jest droższe (towary i usługi), tym mniej możliwości posiadają obywatele tego kraju.

 

 

Zatem, gdy producenci w konkretnym kraju nadarzają z produkcją
artykułów spożywczych i niespożywczych, to ceny na te produkty
są dość niskie, stąd mieszkańcy tego kraju mogą z łatwością
pozwolić sobie na ich zakup. A to właśnie dostępność tych towarów
przekłada się na jakość ludzkiego życia.

 

 

Zauważ, że w rozwiniętych krajach koszt usług jest nieporównywalnie większy do ceny towarów. To dlatego, że czas pracownika jest wysoko opłacany – dość logicznie. Natomiast niską cenę towarów i ich objętość zawdzięczamy zautomatyzowanemu procesowi produkcji. Im bardziej wyszukane stosujemy technologie, tym więcej możemy wykonać przy minimalnym nakładzie pracy pracowników.

 

Oprócz objętości produkcji, ważna jest również różnorodność. Co z tego, że Polska i Litwa są w stanie produkować wielkie ilości artykułów spożywczych oraz poszczególne towary codziennego użytku? Resztę rzeczy, powinna sprowadzać z zagranicy przepłacając za nie. Pracownik w Wielkiej Brytanii potrzebuję tygodnia, żeby zarobić na dobrą pralkę. Pracownik na Litwie będzie musiał pracować przez miesiąc na tą samą pralkę. To dlatego, że jest sprowadzana z Europy zachodniej. W takiej sytuacji, nawet to, co jest produkowane w dużych ilościach, powinno na Litwie i w Polsce kosztować drożej po to, aby litewski i polski producent miał wystarczająco na pokrycie swoich dość wysokich kosztów produkcji (gdyż wszystko jest drogie w tym kraju). I tak krąg się zamyka.

 

Jednym z większych kosztów producenta, to koszt maszyn i sprzętu, które wykonują większą część roboty. Najlepsze maszyny są sprowadzane z zagranicy i nie trzeba tłumaczyć, iż mają zawyżone, niedostosowane do polskich i litewskich realiów ceny. Maszyny produkowane lokalnie, mają również dość wysokie ceny. A to dlatego, że często maszyny użyte do ich wykonania były zakupione za granicą oraz popyt na takie maszyny wewnątrz kraju jest zbyt mały (mało jest aktywnych przedsiębiorców, zainteresowanych otworzeniem nowych działalności), stąd to, co zostanie wyprodukowane dosłownie na sztuki, powinno być sprzedane za wyższą cenę. W ostateczności przekłada się to na koszta producenta i wysokość ceny tego samego masła, napojów i innych towarów spożywczych i przemysłowych.

 

Różnica w populacji pomiędzy Litwą a Polską też robi swoje. Im mniejsza liczba mieszkańców, tym mniejsza jest aktywność gospodarki, tym więcej podstaw na wyższe ceny. To dlatego litewskie supermarkety importują wiele artykułów spożywczych z Polski, gdyż są one tańsze niż wyprodukowane na Litwie.

 

Zatem na rozwój gospodarczy kraju wpływa w pierwszej kolejności ilość oraz różnorodność produkowanych towarów. Najlepiej ma się ten kraj, który produkuje najwięcej i ma największą różnorodność. Innymi słowy, robi wszystko albo prawie wszystko, co potrzebne jest dla jego mieszkańców. Należy dodać, że są również inne czynniki, które wpływają na rozwój gospodarczy, a w ramach systemu zachodzą bardziej skomplikowane i liczne połączeni niż te, które tu wymieniliśmy. Jednak one są podrzędne i często zbyt zawiłe i niezrozumiałe dla przeciętnego obywatela.

 

W systemie kapitalistycznym, gdzie to rynek decyduje o tym, kto i co produkuje, rozwój gospodarczy jest wręcz losowy, a w niektórych wypadkach czeka się na niego jak na deszcz w pustyni. Rząd może wspomagać rozwój i jego decyzje są ważne, ale obecny system jest na tyle złożony i delikatny, że łatwiej jest utrudnić rozwój gospodarczy niż jego wspomóc. W ramach naszego systemu dla stworzenia dobrych warunków dla życia potrzebujemy osiągnąć pewien pułap i różnorodność w aspekcie produkcji, ale ten sam system narzuca nam swoje zasady i tempo, zatem jak to zwykliśmy robić, cierpliwie czekamy na lepsze czasy.

 

Wyłania się z tego dość wyraźny wniosek – jeśli zgarnąć w kupę wszystko, co wiemy o systemie gospodarczym i trybie naszego życia oraz spojrzymy na to z szerszej perspektywy, okaże się, że wybieramy nieefektywny i mało rozumny sposób realizacji naszych potrzeb. Z jednej strony wiemy, że potrzebujemy do życia określone rzeczy, a z drugiej strony podtrzymujemy system, który w sposób losowy generuje ilość, objętość i jakość tych rzeczy. Dlaczego tak jest?

 

Jest wiele powodów. Jeden z nich to ten, że ludzie, którzy rozumieją jak działa system, na ile on nas ogranicza i którzy mają wiedzę i możliwości, żeby coś z tym zrobić nie potrzebują tych zmian. Zajmują stanowiska, które pozwalają prowadzić im ponad przeciętny tryb życia. Zatem dopóki reszta ludzi nie zacznie bardziej interesować się tym tematem i bardziej dbać o swoje dobro, nie ma powodów do jakichkolwiek zmian. W dalszym ciągu rozwój gospodarczy będzie dla nas tylko statystyką.

 

Gdy jako społeczeństwo nie mogliśmy poradzić sobie z zapewnieniem potrzeb wszystkich obywateli, obecny system miał sens – rozdzielał te dobra, które były dostępne w sposób losowy i każdy co nieco co jakiś czas otrzymywał. Dzisiaj system „karmi i ubiera” wszystkich obywateli, jednak robi to w nieefektywny sposób, tak, że nie wszyscy otrzymują tyle, ile potrzebują lub zbyt wysokim kosztem sił i czasu. I nie dlatego, że życie nie pozwala inaczej, tylko dlatego, że sam system w istocie nie jest do tego zdolny. W dobie obecnej my się bawimy w realizację naszych potrzeb. Zdecydowaliśmy, że chcemy przeskoczyć przepaść, ale zamiast zbudować porządny most, my zawiesiliśmy nad nią linę. I tak każdego dnia większość z nas w wielkim wysiłkiem idzie po swojej linie do własnego celu. I jak to jeszcze nazwać?

Żeby zapewnić dostatek w społeczeństwie, każde Państwo powinno być w stanie wyprodukować wszystkie niezbędne dla naszego życia produkty w ilości odpowiedniej do potrzeb obywateli. Jeśli ze względu na niską liczebność kraju nie może osiągnąć właściwego pułapu produkcji, rozwiązaniem jest połączenie siły z innym krajem.

 

Co dotyczy produkcji: nie ma potrzeby tworzyć dziesiątki różnych modeli / rodzajów produktów – wystarczy jeden optymalnej jakości model, czy to urządzenia elektrycznego, narzędzi, pojazdów itd. Po co nam 50 modeli drukarek, 100 modeli lodówek, 1000 modeli aut? Wystarczy najlepszej możliwej jakości jeden rodzaj drukarki – jedna czarno-biała i jedna kolorowa. Jeden najlepszy rodzaj pralki, zmywarki, suszarki itd. Różnorodność służyła nam w momencie rozkwitu naszej gospodarki, kiedy jeszcze nie wiedzieliśmy, co możemy zrobić i co chcemy od życia.
Więcej na ten temat przeczytasz w artykule "System i społęczeństwo" oraz w książce „Sztuka Życia, Nowe Życie” w rozdziale 7.

 

 

W tym miejscu dodam jeszcze jedną rzecz, której nie można nie brać pod uwagę. Środowisko naturalne, w jakim żyjemy, to zgrany system, którego możliwości i zapasy są ograniczone. W systemie kapitalistycznym, wolny rynek nie tylko decyduje o ilości i jakości produkcji, ale o tym, na ile nasze środowisko jest wykorzystywane i kaleczone. Zatem nie tylko oddaliśmy w ręce skłóconych ze sobą firm „karmienie i ubieranie” naszego społeczeństwa, ale wyzbyliśmy się kontroli nad naszym domem, od którego w głównej mierze zależy nasze życie.

 

Jeśli patrzymy na obecną sytuację uważnie, to widać, że ani proces produkcyjny, ani zużycie surowców, ani zarządzanie odpadami nie może znajdować się w rękach pojedynczych firm, w dodatku motywowanych ideą przetrwania. Psychologia człowieka decyduje o tym, iż jeśli robi coś z myślą o przetrwaniu, jego działania będą przesadzone i nie będzie liczyć się z niczym realizując swój cel. Zatem wszystkie wspomniane wyżej procesy powinny być planowane i zarządzane centralnie, przez doświadczony, wykwalifikowany zespół ludzi, a zaopatrzenie w kraju musi osiągnąć taki pułap, żeby żaden człowiek nie musiał robić już nic z myślą o przetrwaniu.

 

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Wszystko wskazuje na to, że system, w jakim żyjemy ostatecznie nie ma dużego wpływu na jakość naszego życia. To oznacza:

 

- Po pierwsze, że to psychologiczna postawa człowieka i jego nastawienie do siebie i życia tworzy określony rodzaj doświadczenia w ramach życia jednostki. Biedni i bogaci, szczęśliwi i cierpiący żyją bok obok w tym samym kraju, na tej samej ulicy, pod rządami tego samego systemu. Środowisko zwane życiem generuje okoliczności odpowiednio do tego, co człowiek sam dla siebie wybiera tu i teraz. Temat jest długi i poświęcona została jemu cała moja książka.

 

- Po drugie, to nie system określa wartość i jakość życia ludzkiego, to ludzie określają rodzaj systemu w ramach, którego chcą żyć. Nasz brak chęci poznania w jakiejkolwiek sferze naszego życia wychodzi nam bokiem i przedłuża żywotność rzeczy, które nam nie służą. To, iż w dalszym ciągu podtrzymujemy system, który pomimo dostatku wszystkiego pozwala na poniesienie porażki i utratę, ma głęboką przyczynę psychologiczną.

 

Zatem brak rozwoju gospodarczego to w pierwszej kolejności wyraz mentalności mieszkańców kraju. Z psychologicznego punktu widzenia surowe warunki powinny skłonić ludzi do zawalczenia o siebie, zadania sobie pytania: „czego ja w życiu chcę” i wyciągnięcia ręki po to. Warunki w kraju się zmieniają, gdy zmienia się mentalność dominującej części jego mieszkańców.

W książce „Sztuka Życia, Nowe Zycie”, w ostatnim rozdziale, dość dokładnie przedstawiłem obraz nowych możliwości, które podpowiada nam sama logika, gdy umiemy objąć umysłem szeroki obrazek życia.

 

Dodam, iż często słyszę od ludzi to, iż takie rozwiązanie jest nierealne. Oczywiście, że jest ono nierealne dla kogoś, kto w ramach własnego życia nie potrafi świadomie określać priorytety i motywować siebie do zmian, a co już mówić o zmianach w obrębie dużej grupy ludzi. Wierze jednak w to, że liczna grupa przedsiębiorców i myślicieli, gdyby miała stworzyć odrębny kraj, to bez wahania wybrałaby to rozwiązanie i w krótkim odstępie czasu wprowadziłaby go w życie. Rozwiązania, z których dziś korzystamy 100 lat temu były również nierealne.

 

W dobie obecnej posiadamy mentalność pracownika, a nie twórcy własnego życia. Dlatego jest nam trudno nawet w bardziej prostych i bliskich sprawach (np. edukacji dzieci) określić to, co chcemy i oczekujemy od życia. Początkiem jakichkolwiek zmian w życiu indywidualnym oraz społecznym jest świadomość tego, jak funkcjonuje nasze środowisko oraz silna intencja dać sobie „więcej i lepiej”. A to już inna historia...